Junior Cup, czyli wyścigi górskie dla nastolatków
BSK TECH Wyścigi Górskie odpalają Junior Cup. To znaczy, że co, że wypuszczą nastolatki bez prawka w szybkich samochodach na niebezpieczne górskie serpentyny? No nieee, to byłby niskiej jakości clickbait.
Prawda jest inna. Organizatorzy moich ulubionych wyścigów górskich (i nie piszę tego dlatego, że mogę sobie jeździć tam cegłą jako safety, tylko dlatego, że jest super atmosfera, piękne trasy z tradycjami i chyba wszyscy zawodnicy są tam traktowani jak wielka rodzina), czyli BGM Sport oraz Klub Sportowy Motorsport One postanowili od przyszłego roku stworzyć nowy projekt – Junior Cup, w ramach którego osoby niepełnoletnie, bez prawa jazdy będą mogły rywalizować ze sobą na określonych warunkach, jednocześnie podnosząc swoje umiejętności i ucząc się kultury motorsportowej w praktyce, oraz czegoś, co organizatorzy nazywają „szanowaniem prędkości”, ale dla mnie za tymi słowami stoi właśnie całe podejście do jazdy, do tego, że to nie prędkość czyni z ciebie mistrza na drodze, to umiejętności, technika i odpowiedni balans między pokorą a odwagą.
Organizatorzy wstępnie określili pewne warunki brzegowe. Na przykład to, że
– każdemu kierowcy będzie towarzyszyć pełnoletni opiekun z doświadczeniem w wyścigach, KJS lub rajdach samochodowych,
– samochody poza wymogami bezpieczeństwa określonymi prze FIA w załączniku „J” mają być jak najbliższe serii, włącznie z tym, że modyfikacje silników (o pojemności 1000 ccm) mają zostać ograniczone do minimum i póki co dotyczą jedynie dolotu oraz środkowej i końcowej części wydechu.
Pomysłem organizatorów jest, by młodzi jeździli porównywalnymi w osiągach hatchbackami, dlatego ograniczają klasę do trzech marek i modeli: Toyota Aygo, Peugeot 107 lub Citroen C1.
Organizatorzy dodają też, że chcą aby młodzi mogli uczestniczyć w wyścigach na podobnych warunkach, dlatego to po stronie organizatorów będzie m.in. zorganizowanie miejsc serwisowych dla każdego z młodych zawodników (namiot, mata, wspólna przestrzeń do spotkań).
Niesamowicie mi się to podoba i mocno kibicuję temu projektowi. Wciąż potrzeba jest znacznie więcej niż tylko chęci i marzenia, bo nawet organizatorzy, którzy w sumie dla juniorów obniżają wpisowe i oferują wsparcie merytoryczne i techniczne w przygotowaniach pojazdów, sami wyceniają budowę samochodów do Junior Cup na 15-17 tysięcy złotych.
Do tego dochodzą także pozostałe wydatki. Potrzebny jest też rodzic lub opiekun, który jest gotowy na wsparcie, ciężką pracę nie tylko nad samym zawodnikiem, jego maszyną, ale też nad pozyskiwaniem funduszy, sponsorów i całej tej nudnej i żmudnej części, której w zasadzie postronne osoby nawet nie dostrzegają widząc finalny efekt w postaci przejazdów. Nie mniej jednak furtka zostaje otwarta nieco szerzej, a próg wejścia odrobine obniżony.
Rodziców, którzy mają w domach młodych amatorów motorsportu pewnie nie trzeba namawiać, za to gorąco zachęcam sponsorów, wszelkie firmy i inicjatywy, które gotowe są wspierać najmłodszych zawodników, aby nie wahały się zbyt długo – przygotowania do pierwszego sezonu dla młodziaków pewnie już się zaczęły 🙂
Zapisy, informacje i szkic regulaminu tutaj:
