Samochody, Wyróżnione

Ballada o Wartburgu, który nie był kombi tylko Camping-Limousine

Niech ktoś zadzwoni pod 311, mamy tu doskonałą bazę na kampera. A z resztą, jaka tam baza, toż to gotowy projekt. W dodatku był seryjnie produkowany. Oto Wartburg 311 Campinglimousine, co ważne – mit faltdach.

Trzeba przyznać, że w czasach zgrzebnego NRD niemieccy producenci samochodów mieli z górki. Nie trzeba było się silić na jakieś seksowne, krótkie nazwy, które przy wymawianiu nie pożerają nadmiernie czasu reklamowego. Można się rozwlekać, tak samo, jak można dostarczać towar o dowolnej jakości, bo lud wszystko przyjmie. Lud potrzebuje. Lud wytrzyma.

Takiego samochodu jak Wartburg, model 311 w wersji “Camping-Limousine mit Faltdach” z pewnością pragnął każdy szanujący się Wschodnioniemiec tęskniący za wieczną wędrówką, szwendaniem się bez konkretnego celu i bez konieczności nadmiernego wysilania stóp. 

Kubel-mutter-fl*cker-faltdach-sportwagen

No dobra. O samym Wartburgu znów napisano już w polskiej prasie sporo, nawet w ostatnich numerach poczytnych czasopism jak Automobilista,były też filmiki o Wartburgach na patencie więc nie wiem, czy mam się bawić w przeklepywanie oczywistych faktów. Dajmy na to takich jak ten, że akurat model 311 produkowany był zasadniczo od 1955 roku i zamiast jakichś potencjalnie kapitalistycznych silników czterosuwowych EMW z sześcioma cylindrami (a pierwotnie takie wyjeżdżały z fabryki, którą przejęli Wschodnioniemcy) poruszał się napędzany potęgą dwusuwa znanego jeszcze z IFY-9. Swoją drogą to ja wam kiedyś jeszcze pokażę piękną IFĘ, zobaczycie.

Jako wspaniała (i z twarzy nie odstępująca modnym wschodnioeuropejskim standardom projektowania) odpowiedź na potrzeby rynku, Wartburg 311 dostępny był w wielu różnych wersjach nadwozia – nie tylko sedan i kombi, czy jak kto woli wagon, tudzież ze wschodnia “uniwersal”, ale też sedan-lux, coupe, roadster, oraz Kubelwagen, a także Schnelltransportwagen, Faltdachlimousine, oraz wersja argentyńska (bawi bardziej niż powinno) zwana Graciela. 

No i wjeżdża także on. Ma miejsca w cholerę jak kombi, ma faltdach jak limuzyna i ma coś, czego nie miał żaden inny samochód po tej stronie żelaznej kurtyny. Coś, co robi wrażenie do dziś i przywodzi na myśl odważne kreacje projektowe zza wielkiej wody, kreacje, które miały obiecywać przyszłość, loty w kosmos i życie na zupełnie innym poziomie. Mówię tu konkretnie o tych pięknie profilowanych oknach panoramicznych, które potęgowały efekt podróży międzygalaktyczną kapsułą w stronę marzeń.

Przypominam jednak, że w te marzenia o śniadaniu na Uranie pcha nas nadal zakaszlany dwusuw wymyślony jeszcze zanim ktoś wpadł na pomysł, że fajnie jest wybrać się większą zorganizowaną grupą we wrześniu w stronę Polski, a co dopiero stworzyć jakąś rakietę typu V2… PRZED WOJNĄ CZYLI.

311-5 synonim splendoru

Ogólnie nadwozie typu wagon/kombi/uniwersal w głowach wielu ludzi szalenie pragmatycznych jawi się jako idealne rozwiązanie na wszystkie bolączki człowieka alternatywnie zamożnego. Upchniesz tam rodzinę, upchniesz i świniaki (czasem “they are both the same picture”), nawieziesz drzewa z lasu i wywieziesz do lasu to, czego huta nie przyjmie. Jak się uprzesz to i do ślubu i na pogrzeb tym pojedziesz. 

Współcześnie kombi to też wspaniały driftowóz STANCEMODE, ale może być też terenówka, może być i baza na kampera, ogólnie od zarania nadwozia typu kombi kojarzy się ono z nieszczęsnym wołem roboczym, któremu do twarzy z każdym wyzwaniem. Aby odciąć się od skojarzeń z roboczowozem dla mas, Wartburg 311/5 choć miał bryłę jak kombiwagon, to nazwą uciekał od tego jak najdalej, dlatego właśnie Camping-Limousine.

Wartburg 311-5 w wersji z początku produkcji – panoramiczne okno i dwa kolory lakieru <3

Oczywiście najzabawniejsze w tej ucieczce do luksusu było to, że sprytni Wschodnioniemcy, którym często mentalnie bywało bliżej do nas, niż do kolorowego zachodnioniemieckiego świata, potrafili też w swoich stodołach przerabiać zwykłe Wartburgi kombi na takie limuzyny za pomocą kilku prostych narzędzi i dokupionych osobno okien i innych dodatków. 

Model 311/5 produkowany był od 1956 do 1965 roku i według skrupulatnych niemieckich statystyk z linii zjechały dokładnie 8362 pojazdy w tej wersji nadwozia. Na przestrzeni dziewięciu lat produkcji auto oczywiście przeszło pewne modyfikacje. Po ledwie kilku latach zrezygnowano z panoramicznych okien na rzecz dzielonych, w których na tym takim łuczku zachodzącym na dach dominował kolor żółty, taki bardziej przeciwsłoneczny. Z kolei tak charakterystyczną dla lat pięćdziesiątych dwubarwną karoserię zaczęto także niekiedy malować w jednym kolorze. 

Z tym dzielonym okienkiem i przyciemnieniem wygląda jeszcze bardziej UwU

Dziś widok Wartburga Camping-Limousine potrafi zaskoczyć niejednego fana klasycznej motoryzacji i cieszyć oko – przynajmniej moje, trzymam więc kciuki za każdego pasjonata, który zachował swój egzemplarz w tej bazowej wersji – dwa kolory, panoramiczne okna, składana w łóżko kanapa i delikatny powiew wolności ze strony delikatnie zwiniętego faltdachu… 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *